Dziś opiszę pokrótce mój wSPAniały weekend, który zorganizowały dla mnie moje szalone przyjaciółki z okazji moich urodzin!
Zacznijmy od początku... Mieszkam w Warszawie i tutaj także pracuję, prowadzę własną firmę, a jak wiadomo jest to praca o wiele bardziej wymagająca niż praca na etat. Mimo, iż nie mam nad sobą szefa i nikt nie każe mi co mam robić, to i tak pracuję dużo i na pełnych obrotach, by firma prosperowała zgodnie z moimi wymaganiami. W dzisiejszych czasach pogoń za pieniądzem jest bardzo popularna, większość z nas dąży do osiągnięcia wymarzonych zysków, tak, by móc w życiu pozwolić sobie na wszystko czego pragniemy. Przyznaję się bez bicia, nie jestem wyjątkiem, również liczą się dla mnie zyski mojej firmy. Moje zawirowanie na pracę odbija się niestety na moim życiu prywatnym. Skończyłam ostatnio trzydzieści lat, a nie założyłam jeszcze własnej rodziny, nie wyszłam za mąż, nie mam dzieci. Za to mam super przyjaciółki, dla których niestety nie mam tyle czasu ile bym chciała. Zbliżały się moje trzydzieste urodziny, dzień jak co dzień, siedziałam w biurze i pracowałam nad nowymi projektami. Dostałam wiadomość, że muszę zarezerwować sobie najbliższy weekend dla moich przyjaciółek, niczego więcej się nie dowiedziałam. Od razu machinalnie odpowiedziałam, że całe dwa dni nie wchodzą w grę, bo nie mogę na tak długi czas zostawić firmy, lecz one nie przyjmowały sprzeciwu, powiedziały, że jak będzie trzeba to zabiorą mnie siłą.
Następnego dnia dostałam tylko wskazówki co mam spakować do walizki. Nie wiedziałam gdzie mnie zabierają ani co będziemy robić. W końcu nadszedł piątek, wieczorem miałam być gotowa, myślałam, że z okazji moich urodzin pójdziemy na kolację do luksusowej restauracji. Nic bardziej mylnego. Podjechały po mnie swoim samochodem, kazały wsiadać i o nic nie pytać. Nie lubię takiej dezorientacji i braku kontroli nad tym co się dzieje i dokąd jadę, ale one były nieugięte i za nic nie chciały mi powiedzieć. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam, obudziły mnie dopiero kiedy zaparkowałyśmy pod przepięknym SPA-Hotel Wisła. Pomyślałam, że chyba śnię i od razu się ucieszyłam, gdyż dawno nie miałam takiego relaksu! Po odebraniu kart do pokoi przebrałyśmy się i poszłyśmy korzystać z atrakcji hotelowych. Pływałyśmy w basenie, piłyśmy drinki i relaksowałyśmy się na masażach. Było cudownie! Następnego dnia od świtu szalałyśmy na stoku, a wieczorem znów bawiłyśmy się nad basenem. Takiego weekendu było mi trzeba i jestem wdzięczna moim przyjaciółkom, że wyrwały mnie z wiru pracy i zorganizowały dla mnie taki urodzinowy wypad!